A oto typowy przypadek osteoporozy

A oto typowy przypadek osteoporozy z mojej praktyki. Siedemdziesięcio- czteroletnia pani Martin była wdową od dwóch lat. Jakoś radziła sobie sama. Jej dzieci pozakładały własne rodziny i mieszkały w promieniu stu mil, odwiedzając ją od czasu do czasu. Ona zaś nadal mieszkała w „dobrej” dzielnicy Nowego Jorku, miała wielu przyjaciół i co parę tygodni chodziła do teatru. Jednym słowem, prowadziła życie, jakiego bym życzył każdemu starszemu człowiekowi – dość wygodne i całkowicie niezależne.

Przychodziła do mnie raz, dwa razy do roku na badania kontrolne. W przeszłości nie chorowała poważnie i nadal cieszyła się dobrym zdrowiem. W czasie ostatniej wizyty przyznała, że od śmierci męża jadała „byle jak”, w sposób mało urozmaicony, co nie wynikało z braku apetytu. „Gotowanie tylko dla siebie to nie to samo. Kiedy żył Jack, przygotowywałam potrawy, które lubił. Uwielbialiśmy dobre jedzenie, a wspólne posiłki sprawiały nam przyjemność. Teraz, kiedy jestem sama, jem, co jest pod ręką, starając się nie robić bałaganu w kuchni” – powiedziała. Jeszcze jeden fakt dotyczący jej diety jest w tym kontekście ważny – od wielu lat unikała mleka i przetworów mlecznych, gdyż miała po nich skurcze żołądka i wzdęcia. A jej jedynym „złym nałogiem” było wypalanie paczki papierosów dziennie. Przekwitannie zaczęło się u niej w wieku pięćdziesięciu jeden lat, ale nie towarzyszyły temu ani wahania nastroju czy depresja, ani napady gorąca. Nie zażywała żadnych preparatów hormonalnych, ponieważ uznała, że nie są jej potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie