Badania rutynowe

Pan James przybył do Nowego Jorku następnego dnia i został niezwłocznie hospitalizowany. W przeciwieństwie do wspominanej przeze mnie pacjentki z podostrym bakteryjnym zapaleniem wsierdzia człowiek ten wyglądał i czuł się okropnie. Był wyczerpany, przygnębiony i apatyczny. Twierdził, że nic go właściwie nie boli, ale ogólnie czuje się „podle”. Podobnie jak lekarze na Bermudach, nie stwierdziliśmy żadnego konkretnego schorzenia. Rozpoczęliśmy zwykłe badania rutynowe, powtarzając wszystkie wykonane wcześniej u pacjenta analizy krwi. Potem pobieraliśmy krew na posiew (próbka krwi przechowywana jest w warunkach sprzyjających mnożeniu się bakterii krew osób zdrowych pozostaje sterylna, tzn. nie zawiera drobnoustrojów). Robiliśmy pięć posiewów, z których ostatnie trzy były z krwi pobieranej w okresie utrzymywania się bardzo wysokiej gorączki. W dwóch pierwszych próbkach nie wyhodowano bakterii. Natomiast w trzeciej, czwartej i piątej wykryto paciorkowca zieleniejącego (miała go, jak pamiętacie, owa pacjentka). Zdziwiłem się, ponieważ pan James nigdy nie cierpiał na gorączkę reumatyczną. Gdy był powoływany do wojska – podczas II wojny światowej był oficerem w służbie czynnej – nie wykryto u niego żadnych szmerów w sercu. Potem jeszcze wiele razy przechodził badania – poza normalnymi okresowymi u swego lekarza, także jako posiadacz polisy ubezpieczeniowej na życie – i przez lata uważano go za zupełnie zdrowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie