Balonikowanie

Zastrzegam jednak, że pojedynczy przypadek, czy nawet kilka, nie może stanowić podstawy do uogólnień w sprawie bypassów. Fakty dowodzą jedynie tego, że większość ludzi z łagodną lub umiarkowaną dusznicą bolesną trzyma się dobrze, bez względu na rodzaj zastosowanej u nich terapii – czy było to leczenie zachowawcze, czy chirurgia.

Nawet wtedy, kiedy arteriogram wygląda po prostu strasznie, ujawniając poważne uszkodzenia w tętnicach wieńcowych prawie wszędzie, pacjenci często żyją przez wiele lat z minimalnymi tylko objawami. Prawdopodobnie dzieje się tak dzięki wytworzeniu się krążenia obocznego, kiedy to sieć drobnych naczyń przejmuje funkcje większych, które są chore.

Wierzę, że w niedługim czasie wykonywanie bypassu naczyń wieńcowych będzie ustępować miejsca bardziej wyrafinowanym a mniej wstrząsowym dla ustroju metodom. Na przykład, medycyna z coraz większym powodzeniem wykorzystuje tzw. balonikowanie, polegające na wprowadzeniu do tętnicy wień-cowej cewnika z balonikiem, który – po nadmuchaniu go w miejscu zwężenia – rozpycha zalegające tam złogi cholesterolowe, poszerzając w ten sposób jej światło. Rozwijają się także techniki laserowego rozdrabniania takich złogów. Syntetyzuje się już takie substancje, które potrafią rozpuszczać świeżo powstałe zakrzepy powodujące ostrą niewydolność serca.

W miarę postępu w tej dziedzinie operacji bypassu będzie bez wątpienia coraz mniej. Na razie jednak jest to najlepsza metoda, jaką dysponuje medycyna w odniesieniu do większości pacjentów, którzy mają w groźnym stanie naczynia wieńcowe, a nie reagują na leczenie zachowawcze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie