Choroba wrzodowa – wszystko jedz, tylko nie pal

Parę tygodni temu jeden z moich przyjaciół zaprosił mnie do swojego domu na obiad urodzinowy. Jego żona, znakomita kucharka, dla uczczenia tej uroczystości przygotowała wykwintny posiłek. Na przystawkę podała rosyjski kawior z mrożoną wódką i kraby w sosie koktajlowym. Daniem głównym była wyśmienita cielęcina w winie Marsala podana z zieloną sałatą z wytrawnym dressin- giem z sera i anchois. Na deser dostaliśmy naleśniki Suzette polane likierem Grand Marnier. Do posiłku było dobre wino burgundzkie Musigny (i971), a do spełniania toastów szampan Dom Perignon. Uczta była wspaniała, ale czułem się trochę nieswojo siedząc naprzeciwko nie znanego mi przedtem mężczyzny po czterdziestce, który pominął wszystkie przystawki, jako danie główne dostał mało zachęcający omlet bez nadzienia, a na deser zwykły jogurt. Nie pił wina.

Zastanawiałem się, co mu jest. Może miał kłopoty żołądkowe po balowaniu poprzedniej nocy? W każdym razie, pomyślałem, musi mu coś mocno dolegać, skoro powstrzymuje się od jedzenia tych wszystkich pyszności!

Po obiedzie, kiedy siedzieliśmy popijając kawę, ów nieszczęśnik na diecie zapalił papierosa. Kilka minut później usiadł koło mnie i zapalił następnego. Lekarze są często zanudzani na spotkaniach towarzyskich przez ludzi z różnymi problemami zdrowotnymi, nie byłem więc zdziwiony, że się do mnie przysiadł. Po typowym wstępie w rodzaju „przykro mi Pana niepokoić, ale …”, ów dżentelmen kontynuował: „Czy zauważył pan, co jadłem dziś wieczorem? Kiepskie życie, nieprawdaż? Wszystko bym oddał za odrobinę tego kawioru albo te naleśniki. Ale nie mogę, nie wolno mi”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie