Chrapanie na ogół nie szkodzi chrapiącemu

Efekt akustyczny tych drgań to właśnie chrapanie. Jego intensywność, czyli głośność, zależy zarówno od tego, na ile zwężone jest światło dróg oddechowych, jak i od stopnia rozluźnienia mięśni – im bardziej zwiotczałe, tym łatwiej wprawiane są w wibrację i tym głośniejszy jest jej efekt.

Chrapanie na ogół nie szkodzi chrapiącemu. Na przykład mój sąsiad z Karaibów był rano – ku mej goryczy – promienny i wyglądał kwitnąco. Czasami zdarza się jednak, że drogi oddechowe są bardzo zwężone lub wręcz ściśnięte, tak że przechodzi przez nie o wiele za mało powietrza. Powoduje to chorobę zwaną BEZDECHEM NAWRACAJĄCYM WE ŚNIE. Osoby cierpiące na tę dolegliwość oddychają w charakterystyczny, cykliczny sposób. Najpierw słyszy się rytmiczne chrapanie, po którym nagle następuje zatrzymanie oddechu. W tym momencie powietrze nie może się przedostać przez zbyt ściśnięte drogi oddechowe. Jednak klatka piersiowa wciąż podnosi się i opada, co sprawia wrażenie, że osoba ta w dalszym ciągu oddycha, chociaż tak nie jest. Cisza może trwać od kilku sekund aż do dwóch minut. W tym czasie powietrze nie dochodzi do płuc, więc krew, a co za tym idzie także wszystkie tkanki organizmu, w tym mózgu i serca, pozbawione są tlenu. Gdy zawartość tlenu we krwi spada poniżej pewnego poziomu, sen staje się bardzo płytki, a znajdujące się w mózgu ośrodki oddechowe energicznie pobudzają mechanizm oddychania, żeby powietrze ponownie mogło przedostać się przez drogi oddechowe. Okres „uwięzienia” oddechu, czyli bezdech, kończy się szczególnie głośnym i przeciągłym chrapnięciem, po którym następuje seria krótszych chrapnięć, a następnie powtórzenie całego cyklu: chrapanie – cisza – długie chrapnięcie – gwałtowna seria chrapnięć – cisza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie