Dieta, leki, decybele…

Przywykliśmy uważać, że postępujące upośledzenie zdolności słyszenia jest nieuchronną konsekwencją starzenia się. Do pewnego stopnia to prawda, ale można je minimalizować i opóźniać. Ludzie z nie tak dawno „odkrytego” w południowym Sudanie plemienia Mabaan zachowują dobry słuch do późnej starości. Jest kilka przyczyn tego faktu. Przede wszystkim żyją oni w bardzo cichym, jak na nasze standardy, środowisku, mają niższe ciśnienie krwi, a ich DIETA, w przeciwieństwie do naszej, zawiera bardzo mało tłuszczów nasyconych. Nie mamy już wątpliwości, że tłuszcze nasycone – znajdujące się w „marmurkowym”, czyli poprzerastanym tłuszczem, mięsie, oraz w maśle, żółtku jaj i innym nabiale, a także w niektórych skorupiakach – sprzyjają rozwojowi miażdżycy, a także niektórych rodzajów raka. Naukowcy zajmujący się problemami słuchu są dziś przekonani, że dieta wysokotłuszczowa przyspiesza również rozwój starczej głuchoty. Mój nie żyjący już przyjaciel, dr Samuel Rosen, jeden z najwybitniejszych autorytetów amerykańskich w tej dziedzinie, oceniał wpływ czynników środowiskowych na słuch w wielu różnych krajach i kulturach. Na podstawie badań dotyczących Finlandii (gdzie dieta jest bardzo bogata w tłuszcze nasycone) udowadniał związek między ostrością słuchu a poziomem tłuszczów we krwi. Im więcej tłuszczów, tym gorszy słuch. Wykazał również, że ograniczenie spożycia tłuszczów nasyconych powoduje wyraźną poprawę słuchu. Podobną zależność ujawniły i inne badania prowadzone w tym kraju. Nie ma wątpliwości, że obniżone spożycie tłuszczów przynosi wyraźną poprawę w przypadku chorób serca, a wydaje się, że słuszne by było zalecanie takiej diety jako środka zapobiegającego starczemu przytępieniu słuchu.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie