Elektrokardiogram

Lekarstwo, które przepisałem, powodowało suchość w ustach i zaburzenia wzroku. John okazał się jednak nadzwyczajnym człowiekiem. Zapisał się na fizykoterapię i był zdecydowany wszystko to „przetrwać”. Nie zgorzkniał i nie uskarżał się na swój los, przeciwnie – cieszył się, że jego umysł pozostał sprawny i że może nadal pracować w swoim zawodzie.

Jakieś dwa lata po tym, jak zaobserwowałem u niego pierwsze objawy, o północy zadzwonił do mnie jego syn i powiedział, że ojciec ma silny ucisk w klatce piersiowej, mocno się poci, czuje się bardzo słabo, a jego skóra jest popielatoszara. Podejrzewałem zawał serca, co zostało potwierdzone pół godziny później w szpitalnej izbie przyjęć. John został przyjęty na oddział intensywnej terapii i po godzinie jego stan uległ poprawie. Kilka dni później ustabilizował się elektrokardiogram i stan ogólny rokował dobrze. I w tej chorobie John się nie zamartwiał. Był pewien, że wyzdrowieje i wróci do pracy. Tak było z paroma jego kolegami, którzy po przebytym zawale czuli się całkiem dobrze. Dlaczego z nim miałoby być inaczej?

Piątego dnia pobytu w szpitalu pojawił się jednak nowy objaw, który nie miał nic wspólnego z zawałem serca. John skarżył się na uczucie palenia po lewej stronie czoła i w lewym oku. Zbadałem go bardzo dokładnie i zaprosiłem na konsultację okulistę. Żaden z nas nie doszukał się przyczyny tych objawów. Następnego dnia uczucie palenia zniwelował nawracający co kilka minut ostry, niezwykle silny, przeszywający ból, który John określił: „to tak, jakby ktoś dźgałmnie w twarz i oko gorącym pogrzebaczem”. Ale nadal nic nie było widać ani w oku, ani nad nim-na czole.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie