Kiedy już przybędziesz na miejsce

Kiedy już przybędziesz na miejsce, nie żałuj „straconego” dnia czy dwóch na odespanie gorączki przedwyjazdowej i podróży. Zrelaksuj się i odpocznij, ogra-niczając przy tym jedzenie i picie alkoholu, a dasz organizmowi dobrą szansę spokojnego przystosowania się do nowego czasu i klimatu.

Praktycznie niczego więcej nie da się zrobić i na ogół nie ma takiej potrzeby. Jakieś skutki zaburzenia rytmu dobowego będą tak czy owak odczuwalne – jest to cena, jaką się płaci za wyjazd w odległe od domu miejsce.

Jeśli jednak komuś te proste zalecenia się nie sprawdzają i bardzo źle znosi radykalne zmiany rytmu dobowego, powinien wypróbować skuteczność wskazówek naukowców z Laboratorium w Argonne. (Jest to jeden z ośrodków badawczych Departamentu Energii w USA.) Według nich dolegliwości związane z zaburzeniem rytmu dobowego nie wynikają jedynie z deficytu snu. Twierdzą, że przyczyną problemów jest to, że nasz organizm nadal funkcjonuje według dotychczasowego rytmu – tak, jakby był dzień, gdy w rzeczywistości w miejscu, do którego przybyliśmy, jest noc i odwrotnie. Jeśli ktoś ograniczy się wyłącznie do moich wcześniejszych wskazówek, jego organizm przystosuje się w końcu do nowych warunków, ale potrwa to trzy, cztery dni, podczas których samopoczucie będzie nie najlepsze. I mniej więcej tego samego należy się spodziewać po powrocie do domu. Naukowcy z Argonne twierdzą, że znają sposób na to, żeby nasz „zegar” biologiczny szybciej się przystosował do nowych warunków. Zgodnie z ich metodą przygotowujemy się do zmiany czasu specjalną dietą. Ważne jest, co jemy, w jakich ilościach i kiedy w ciągu kilku dni poprzedzających wyjazd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie