Klasyczny przypadek błędnej diagnozy

<p>Jim miał pięćdziesiąt cztery lata, kiedy jego matka zmarła na raka sutka. Jego ojciec, osiemdziesięciojednoletni Donald, mieszkał teraz sam w mieszkaniu, które niegdyś dzielił ze swoją żoną. Jim zaproponował Donaldowi, żeby przeniósł się do niego i jego rodziny. Ojciec docenił troskę o siebie, ale odmówił. Wolał być sam. Cieszył się dość<!–more–> dobrym zdrowiem, niedawno sprzedał sklep tekstylny, zostało mu sporo pieniędzy, czuł się samodzielny i niezależny, postanowił więc pozostać nadal w swoim dotychczasowym mieszkaniu. Jim był z ojcem w stałym kontakcie i odwiedzał go z dziećmi przynajmniej raz lub dwa razy w tygodniu. Na pozór wszystko układało się świetnie. Wydawało się, że Donald nauczył się radzić sobie sam, toteż latem Jim wyjechał z żoną i dziećmi na miesiąc do Europy. Uważali, że nie ma powodu, by niepokoić się o ojca.</p><p> Wprawdzie mógł czuć się trochę samotny, bo większość jego przyjaciół zmarła lub przebywała w domach opieki, ale był w całkiem dobrej formie. Po powrocie Jim zadzwonił do ojca, aby zaprosić go na lunch do jednej z przytulnych restauracji w Central Parku w Nowym Jorku. Spodziewał się entuzjastycznego: „Oczywiście, bardzo chciałbym was zobaczyć”. Zamiast tego musiał długo przekonywać ojca, aby ten zechciał się z nim i jego rodziną spotkać. „Jestem zmęczony, synu. Może innym razem. Wolałbym dziś odpocząć”. Jim nie- chciał jednak o tym słyszeć. W południe wstąpił po ojca i wszyscy razem pojechali do restauracji. Ojciec był jakiś nieswój i apatyczny.</p>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie