Kobieta, która wie, że ma opryszczkę

Pamiętam pacjentkę, która była pewna, że we wczesnej młodości została zaszczepiona przeciwko różyczce, więc prowadzący ją ginekolog uznał, że nie ma potrzeby sprawdzać u niej odporności. Pacjentka zaszła w ciążę i w trzecim czy czwartym miesiącu przez kilka dni gorączkowała. Nie miała wysypki i nie narzekała na złe samopoczucie. Choroba minęła i przez resztę ciąży pacjentka nie skarżyła się na żadne dolegliwości. Niestety, urodziła dziecko z poważną wadą serca. Okazało się, że chorowała na różyczkę bezobjawową – wirus był dostatecznie silny, żeby zaatakować płód, ale zbyt słaby, żeby wywołać wysypkę u matki. Czasami u osób szczepionych we wczesnym okresie życia odporność zanika i w wiele lat później następuje lekka, trudna do rozpoznania infekcja. Dlatego uważam, że każda kobieta, niezależnie od tego, czy chorowała na różyczkę, czy nie, przed zajściem w ciążę powinna poddać się badaniu i – jeśli to konieczne – szczepieniu przypominającemu. Właściwie wszystkie przyszłe matki powinny przed planowaną ciążą sprawdzić swoją kartę szczepień, żeby wiedzieć, na jakie choroby nie zostały zaszczepione. Będąc już w ciąży kobieta nie powinna poddawać się żadnym szczepieniom z wyjątkiem szczepienia przeciw chorobie Heinego-Medina.

Warto też wspomnieć o opryszczce (bardziej szczegółowo opisanej w rozdziale 20). Są już dostępne testy wykrywające zarażenie tym wirusem. Kobieta, która wie, że ma opryszczkę, powinna powiedzieć o tym swojemu ginekologowi. Będzie on wtedy obserwował ją szczególnie uważnie przez całą ciążę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie