Koniec z wielogodzinnym smażeniem się na gorącym słońcu

Cóż, nigdy nie wierzyłem w kosmetyki dla mężczyzn, więc jej propozycja nie zrobiła na mnie wrażenia. Ona zapamiętała jednak naszą rozmowę i po paru dniach dostarczono mi kilka tubek jednego z jej „samoopalaczy dla panów”. Uznałem, że nie pasują do mojej apteczki, więc schowałem je do szafki z kosmetykami mojej żony. Tydzień później jeden z moich pacjentów również wyraził zaniepokojenie moim wyglądem. W związku z tym następnego dnia rano, kiedy byłem sam, nałożyłem na twarz trochę olejku pani Lauder. Gdy jakiś czas potem spojrzałem w lustro, spodobało mi się to, co zobaczyłem! Zszedłem na śniadanie, czując się autentycz nie młodziej. Moja zwykle spostrzegawcza żona najwyraźniej nic nie zauważyła. „To dobrze”, pomyślałem, „opalenizna jest dyskretna, więc ładna.” Poszedłem do gabinetu, gdzie z zaskoczeniem słuchałem, jak kolejni pacjenci stwierdzali, że robię wrażenie „dobrze wypoczętego”. Było oczywiste, że nikt nie podejrzewał, skąd wziął się mój zdrowy wygląd. Tego popołudnia w czasie obiadu, korzystając z krótkiej przerwy w rozmowie, moja żona spojrzała na mnie i zapytała „i co, czy ktoś zauważył?”

Szczerze mówiąc, uzależniłem się od olejków samoopalających i używam ich nawet wtedy, gdy wyjeżdżam na południe. Zawsze staram się unikać nadmier-nego wystawiania się na słońce. A jeżeli nie jest to możliwe, na głowie noszę kapelusz, a skórę chronię przewiewnym ubraniem i filtrem o współczynniku 15. Koniec z wielogodzinnym smażeniem się na gorącym słońcu. Zapewniam was, że siedzenie w cieniu, popijanie zimnego drinka, czytanie i spoglądanie w niebo bez złorzeczenia na chmury wcale nie jest takie złe.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie