Krwiak

Zaczęliśmy od rentgenowskiego zdjęcia czaszki (nie było jeszcze wtedy tomografii komputerowej ani metody rezonansu magnetycznego). Mieliśmy szczęście, od razu udało nam się ustalić przyczynę kłopotów Bruce’a. Miał pod czaszką duży krwiak, który wywierał ucisk na mózg. A więc jednak musiał upaść lub uderzyć o coś głową, chociaż jego żona o tym nie wiedziała.

Krwiak został usunięty, a ściślej – wyssany przez mały otwór wydrążony w czaszce. Po kilku dniach Bruce znów był sobą. Nie było śladu choroby Alzheimera! Spytałem go, czy może teraz przypomina sobie jakiś uraz głowy.

„Właściwie to przypominam sobie, że kilka miesięcy temu schyliłem się w łazience, żeby podnieść coś z podłogi. Wyprostowałem się i uderzyłem głową o drewnianą półkę z kosmetykami Joan. Oczywiście, teraz pamiętam to dokładnie. Nie przejąłem się tym zbytnio, ponieważ nie skaleczyłem się ani nawet nie bolała mnie potem głowa”.

I to właśnie było przyczyną zmian w zachowaniu. U starszych osób, których naczynia krwionośne są delikatne, nawet na pozór niegroźny uraz głowy może skończyć się krwiakiem, który objawia się zaburzeniami neurologicznymi i zmia-nami w zachowaniu.

To jednak nie koniec tej historii. Przez trzy lata po opuszczeniu szpitala Bruce czuł się dobrze i był czynny zawodowo. Potem j ednak zaczęły się nowe komplikacje – z sercem. Narzekał na kołatanie, niemiarowość oraz od czasu do czasu na zawroty głowy. Elektrokardiogram potwierdził tak nasilone zaburzenia rytmu serca, że należało zaordynować preparat naparstnicy. Przepisałem mu rutynową dawkę tego leku i po siedmiu, ośmiu dniach objawy ustąpiły. Kilka miesięcy później zadzwoniła do mnie j ego żona. „On się dziwnie zachowuj e” -powiedziała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie