Miażdżyca – największa winowajczyni

A gdy wiek już nie usposabia do kłopotów z powodu paciorkowca? Z jakiego powodu rośnie armia dorosłych zwolenników regularnych spacerów, joggingu, niskotłuszczowej diety, witamin, kontrolowania wagi, rzucania palenia i na każdy inny sposób dbania o kondycję fizyczną? Ich główny problem to lęk przed miażdżycą – podstępnym procesem, który powoduje postępujące zmiany zwyrodnieniowe tętnic, a ostatecznie całkowite zablokowanie przepływu krwi w dowolnym miejscu krążenia wieńcowego. Wynik – zawał serca, a dokładniej mięśnia sercowego, i zagrożenie zgonem.

Jak z tego wynika, miażdżyca nie atakuje mięśnia sercowego bezpośrednio. Sieje w nim coraz większe spustoszenie, coraz bardziej upośledzając normalną funkcję tętnic wieńcowych, których zadaniem jest odżywiać serce i umożliwiać mu regularną pracę. W rozwiniętej chorobie wieńcowej ilość krwi dostarczanej przez dotknięte miażdżycą naczynia jest coraz mniejsza, a mięsień sercowy coraz częściej „woła” o więcej tlenu. To wołanie, odczuwane jako ból, to napad tzw. dusznicy bolesnej (zwanej też dławicą piersiową). Dusznica pojawia się najpierw przy wysiłku, kiedy serce potrzebuje więcej krwi (tlenu), a nie może go dostać.

W miarę, jak postępuje zwężenie tętnicy, ból zaczyna być odczuwany nawet w spoczynku. Gdy tętnica zamyka sę całkowicie, w wyniku czego do części serca nie dociera krew, dochodzi do martwicy tego obszaru i to jest właśnie zawał serca.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie