Nie cierpieć z pokorą

Jeżeli lekarz „starej daty” znajduje wrzód trawienny u pacjenta, ordynuje mu ścisłą dietę. Gdy trafia na delikwenta, który zwykł z pokorą przyjmować zrządze-nia losu, ten będzie go słuchał i cierpiał w milczeniu. Tymczasem wiemy już, że to, co pacjent spożywa, jeśli w ogóle odgrywa jakąś rolę w leczeniu i profilaktyce wrzodów, to jest ona znikoma. Są jednak cztery wyjątki: i) alkohol, 2) kofeina, 3) papierosy, 4) aspiryna i leki pokrewne. Tych czterech rzeczy w ogóle nie wolno tykać w trakcie leczenia ostrego stanu, a prawdopodobnie trzeba się będzie ich wyrzec już na zawsze. Poza tym można jeść i pić, co się chce, włącznie z sokami owocowym, mięsem, a nawet przyprawami. Jeśli jednak jakaś potrawa wyraźnie szkodzi, trzeba jej unikać.

W ostatnich latach medycyna nie tylko wyjaśniła rolę diety w chorobie wrzo-dowej, ale rozszerzyła także możliwości terapii lekowej. Podstawą są, oczywiście, w dalszym ciągu leki zobojętniające kwas żołądkowy, których jest wiele. Niektóre zawierają znaczną ilość soli, nie mogą ich więc zażywać pacjenci z nadciśnieniem lub kłopotami z sercem. Inne mogą wywoływać bądź biegunkę, bądź zaparcie – trzeba wtedy przestawiać się z jednego na drugi. Tak czy owak, środki zobojętniające kwas żołądkowy są najbardziej skuteczne w leczeniu choroby wrzodowej i naprawdę nie ma lepszych. Wymagają jednak od pacjenta rygorys-tycznego przestrzegania reżimu dawkowania, jeśli kuracja ogranicza się tylko do nich. Przepisane przez lekarza tabletki albo preparat w płynie zażywa się, z zegarkiem w ręku, co dwie godziny. Niestety, większość pacjentów nie potrafi tego dopilnować – przez roztargnienie lub rodzaj piracy. W związku z tym lekarze na ogół przepisują teraz leki hamujące wytwarzanie kwasu żołądkowego, czyli działające antagonistycznie do receptorów histaminowych H2 – cymetydynę (Tagamet) lub ranitydynę [Ranigast].

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie