Pacjenci nie są bez winy

Nie tylko postawa lekarzy decyduje o tym, że profilaktyka traktowana jest po macoszemu. Pacjenci nie mają zwyczaju zgłaszać się do lekarza na okresowe badania kontrolne. Uważają, że należy poczekać, aż się zachoruje. Znam skądinąd inteligentne osoby, które wręcz czują się winne, że „zabrały mi niepotrzebnie czas”, bo okazało się, że są zupełnie zdrowe. „Przepraszam, panie doktorze. Mógł pan zająć się kimś, kto tego naprawdę potrzebował” – mówią.

Nie bez znaczenia jest też problem kosztów. „Nieuzasadniona” wizyta u lekarza jest co najmniej tak samo droga, jak wizyta z powodu choroby. Bywa nawet droższa, bo gdy samopoczucie pacjenta nie podpowiada lekarzowi diagnozy, przeprowadza on badanie za badaniem „czegoś” szukając. A to kosztuje.

Większość ludzi nie jest w stanie bądź nie chce płacić za rozmowy o zapobiega-niu chorobom, nawet jeśli lekarz ma dobre chęci. Niektórzy po prostu mają pretensje, gdy dostaną rachunek za „informację”. Pamiętam kobietę, która skarżyła mi się na jakiegoś lekarza: „Nie wyobraża sobie pan, jaki rachunek mi przysłał. Za samą rozmowę. Za nic więcej.” W dodatku większość towarzystw ubezpieczeniowych nie płaci za okresowe badania kontrolne jako takie. Nie zwraca kosztów wizyty, jeśli lekarz nie wypisze rozpoznania na formularzu ubezpieczeniowym. Trzeba być chorym, żeby odzyskać pieniądze uczenie się od lekarza, jak zapobiegać chorobom – przy okazji rutynowych badań kontrolnych – najwyraźniej nie zasługuje na rekompensatę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie