Poziom cholesterolu

Ponieważ poziom cholesterolu, trój glicerydów i HDL były na granicy normy, unikał nadmiernych ilości tłuszczów nasyconych. Przekonałem go, że z uwagi na choroby serca w rodzinie powinien zapobiegawczo przyjmować aspirynę (raz dziennie, a to dziecinna dawka). Wierzę, że dzięki rzuceniu papierosów zmniejszył ryzyko zawału i raka o około 30 procent. Spadek wagi ciała, ruch i dieta prawdopodobnie polepszyły dodatkowo jego sytuację. A zatem te „niepotrzebne” wizyty spowodowały zmianę trybu życia Jacka zwiększając jego szanse na dłuższe życie o dobre kilka lat. To prawda, że mógł pieniądze wydawane na badania przeznaczyć na składki ubezpieczeniowe na życie, ale największą korzyść odniósłby z tego prawdopodobnie jego agent ubezpieczeniowy.

A teraz zastanówmy się, jak do przypadku Jacka podszedłby programista analizujący „opłacalność” badań rutynowych. „Powiedziałby” komputerowi, że pacjent co roku przez szesnaście lat odbywał wizyty u lekarza, wydał na nie X dolarów i nic się przez ten czas nie „wydarzyło”. Nie wykryłem przecież u niego ani raka, ani choroby serca, ani żadnej innej ukrytej choroby. Nieunikniony wniosek? To wszystko było niepotrzebne.

Myślę, że przynajmniej część danych, na których opierają się negatywne wnioski co do przydatności badań kontrolnych, dotyczy przypadków podobnych do historii Jacka. Nie ma sposobu, aby komputer, jakkolwiek nowoczesny i doskonale zaprogramowany, mógł dokonać szacunku korzyści płynących z wie-loletniej kontroli czynników ryzyka. A polityka zdrowotna państwa opiera się, niestety, głównie na komputerowych statystykach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie