Pracownik szpitalnej opieki społecznej

Pracownik szpitalnej opieki społecznej znalazł w końcu odpowiedni zakład. Wszystkie oszczędności, które miała, zostały przeznaczone na urządzenie jej w nowym miejscu, ponieważ trudno było oczekiwać, że kiedykolwiek wróci do domu. I tak było. Zmarła parę miesięcy później. Bezpośrednią przyczyną zgonu była niewydolność krążenia. W statystykach odnotowano jeszcze jedną starszą kobietę, która zmarła we śnie „śmiercią naturalną.” Tylko jej dzieci i ja wiedzieliśmy, że przedwcześnie i naprawdę dlaczego.

Jest to jedna z tych smutnych historii, które, niestety, zbyt często się obecnie zdarzają. Odzwierciedlają problemy, w części tylko zdrowotne, z jakimi boryka się samotnie wielu starych ludzi, a stanowiące wyzwanie dla nas wszystkich. Nie będę się rozwodził nad oczywistymi społecznymi aspektami tej historii, powiem tylko, że patrzę na nie z punktu widzenia obywatela, syna i człowieka. To, co spotkało panią Martin, to efekt przemocy, samotności, depresji i złego odżywiania. W wielu innych przypadkach dochodzi jeszcze całkowita obojętność rodziny i złe warunki w zakładzie opiekuńczym.

Z medycznego punktu widzenia problemem pani Martin była osteoporoza. Kości miała odwapnione, słabe i kruche, istniało więc ogromne prawdopodobieństwo, że pewnego dnia złamie którąś z nich przy upadku lub w innej pechowej sytuacji. U kogoś młodszego w podobnych okolicznościach prawdopodobnie do złamania by nie doszło.

Jakie były przyczyny szczególnej podatności pani Martin na urazy kości? Co można było zrobić, aby zmniejszyć ryzyko złamania w stawie biodrowym lub temu zapobiec? Co powinny robić wszystkie panie Martin, aby uniknąć podobnego losu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie