Profilaktyka – w gabinecie lekarskim i w domu

Parę lat temu starał się u mnie o posadę gońca pewien młody człowiek, który świeżo przybył do Stanów Zjednoczonych z Włoch i praktycznie nie mówił po angielsku. Moja recepcjonistka wzięła go za pacjenta i skierowała do pustego gabinetu, gdzie poleciła mu się rozebrać i czekać na mnie. Zastałem chłopaka w stroju Adamowym, zażenowanego wprawdzie, ale wcale nie zdziwionego faktem, że musi przejść badania w takich okolicznościach. Słyszał bowiem, że każdy w tym kraju jest poddawany regularnej kontroli lekarskiej. Uznał, że jest to warunek wstępny jakiejkolwiek rozmowy z ubiegającym się o pracę!

Przez co najmniej pięćdziesiąt lat powszechne badania kontrolne były uważane za tak typowo amerykańskie, jak placek z jabłkami, i tak tradycyjne, jak Święto Dziękczynienia czy Dzień Matki. Ale tak już nie jest. Trwa spór o to, czy coroczne badanie zdrowych ludzi jest rzeczywiście konieczne i czy faktycznie pomaga zapobiegać chorobom.

„Nie” badaniom kontrolnym?: Statystycy, ekomomiści, politycy, a nawet niektórzy lekarze nieklinicyści, czyli tacy, którzy mają więcej do czynienia z komputerami, liczbami i teoretycznymi chorobami niż z autentycznymi chorymi, doszli do wniosku, że – poza paroma wyjątkami – badania kontrolne zdrowych ludzi są nieopłacalne. Większość praktykujących lekarzy jest innego zdania. Wszyscy razem i każdy z osobna wiemy z własnego doświadczenia, że chorobę często wykrywa się u „zdrowego”. Przeciwnicy tych badań twierdzą, że nie są one warte poświęcanego im czasu, wysiłku i nakładów pieniężnych. Zgadzają się, że w pojedynczych przypadkach można dzięki nim uratować komuś życie, ale uważają, że pieniądze wydawane na badania zdrowych ludzi powinny być raczej wykorzystane na opiekę nad starymi, biednymi, niedożywionymi i chorymi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie