Przyklej plaster, póki czas

<p>Od lat lekarze wiedzą, że skopolamina [nie zarej estrowana w Polsce] skutecznie likwiduje objawy choroby morskiej. Jednak nie cieszyła się dobrą sławą, ponieważ stosowana doustnie – a jak inaczej można byłoby ją przyjmować w podróży niż w tabletkach – powodowała przykre objawy uboczne: suchość w ustach, zamazane widzenie, senność oraz zmęczenie, przy krótkim, na dodatek, czasie działania. Wyprodukowano jednak<!–more–> skopolaminę – i o tym właśnie przeczytałem – która wchłania się przez skórę. Mały, samoprzylepny plaster w kolorze skóry i wielkości niedużej monety przylepia się gdzieś na granicy owłosionej skóry głowy. Producent tego leku radzi przyklejać go za uchem. (Jeśli jednak ktoś chciałby bez słów obwieszczać wokół, że oto udaje się w daleki morski rejs, powinien raczej umieścić go na czole.) Z przyklejonego na parę godzin przed wypłynięciem w morze plastra będzie wchłaniana przez skórę w sposób ciągły i równomierny odpowiednia dawka leku. Stwierdzono, że skopolamina podawana w tej formie leczy 75 procent przypadków choroby morskiej i jest skuteczniejsza od leków antyhistaminowych. Nawet amerykańscy kosmonauci krążący po orbicie Ziemi używali plastrów nasączonych skopolaminą. Czytając o rewelacyjnym plastrze Transderm-Scop, niemal czułem na twarzy powiew słonego morskiego powietrza, słyszałem ryk syreny i głos gongu na statku, smakowałem gorący bulion i oczyma wyobraźni oglądałem zielony blask zachodzącego za horyzont słońca Karaibów. Znowu miałem szansę! Postanowiłem działać ostrożnie.</p>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie