Starzenie się – wprawdzie nie choroba, ale…

<p>Często pamięta się swój pierwszy siwy włos i późniejsze refleksje, kiedy to początkowa ciekawość i zdziwienie zaczynały ustępować miejsca coraz większemu niepokojowi, gdy tych siwych włosów pojawiało się coraz więcej. A gdyby tak przypomnieć sobie jeszcze, co się myślało w młodości o chirurgii plastycznej? Człowiek<!–more–> młody uważa za zupełnie zrozumiałe, że ktoś chce zoperować rozszczepione podniebienie czy nos a’la Cyrano de Bergerac, ale wręcz nie mieści mu się w głowie, że można „iść pod nóż” tylko po to, by wyglądać młodziej. Aż pewnego dnia, kiedy stojąc przed lustrem wygładza bruzdy na czole, fałdy na policzkach, worki pod oczami i tłuszcz na podbródkach, zaczyna to rozumieć. I zastanawiać się – a może jednak… Nagle chirurgia plastyczna przestaje być dla niego czymś bardzo odległym. W życiu każdego człowieka przychodzą też momenty, kiedy trudniej niż dawniej przypomina sobie nazwiska lub zaczyna niedosłyszeć w teatrze czy na zebraniu. U kobiet coraz rzadziej pojawia się miesiączka, aż w końcu ustaje, a wielu mężczyzn zauważa, że gra w golfa stała się dla nich ważniejsza od seksu. To tylko kilka sytuacji życiowych, w których człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że nie tylko inni się starzeją. Ludzie różnie sobie radzą z problemem starzenia. Niektórzy po prostu „przy-stosowują się”. Robią plany na „złotą jesień” i godzą się ze stopniowym ograni-czaniem swojej aktywności jako z czymś nieuniknionym. Inni nie mogą tego zaakceptować. Próbują zmienić swój wygląd za pomocą makijażu, farbowania włosów lub chirurgii plastycznej – podciągania skóry twarzy, korygowania pośladków, brzucha czy biustu, które zyskały tkankę tłuszczową, a straciły jędrność.</p>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie