Szczepienia – nie tylko dla dzieci

<p>W profilaktyce medycznej najprostsza droga do celu, jakim jest niedopuszczenie do choroby, to uodpornienie na nią ustroju. Odporność organizmu oznacza jego niewrażliwość na działanie drobnoustrojów chorobotwórczych. Może być nabyta w sposób naturalny w wyniku reakcji ustroju na przebytą infekcję, a <!–more–>najpowszechniejszą metodą sztucznego wywoływania odporności jest szczepienie, czyli wprowadzenie do organizmu żywych lub martwych drobnoustrojów. W 1953 roku, kiedy pracowałem jako stażysta w montrealskim szpitalu, całe jego skrzydło zajmowali pacjenci dotknięci chorobą Heinego-Medina. Z porażonymi tą chorobą mięśniami oddechowymi mogli żyć tylko tak długo, jak długo pozostawali w tzw. żelaznych płucach, umożliwiających im oddychanie. Pod pewnymi względami ich życie było podobne do życia pacj entów podłączonych do sztucznego serca. Wkrótce pojawiła się szczepionka Jonasa Salka przeciwko tej chorobie, otrzy-mywana z martwego wirusa i podawana w zastrzykach, a następnie doustna żywa szczepionka Sabina. Dzięki nim sytuacja radykalnie się zmieniła. W ciągu ostatnich blisko czterdziestu lat nie widziałem żadnego nowego przypadku choroby Heinego-Medina ani w mojej prywatnej klinice, ani w szpitalu. W całych Stanach Zjednoczonych było ich kilka w latach siedemdziesiątych wśród ludzi nie szczepionych, a „żelaznych płuc” już się w ogóle nie używa, jeśli w ogóle ta aparatura jeszcze gdzieś się uchowała. Czy pamiętacie czasy, gdy trzeba było się szczepić przeciwko ospie przed każdym wyjazdem za granicę</p>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie