W czasie pierwszej wizyty

A poza tym jestem przecież w całkiem dobrej kondycji. Przez ostatnie szesnaście lat nic złego pan u mnie nie znalazł. Mój agent ubezpieczeniowy twierdzi, że za pieniądze wydane na te kontrole mógłbym wykupić sobie całkiem niezłą polisę na życie.”

Wszystko, co powiedział o sobie Jack, było prawdą. Ale nie była to cała prawda. W czasie pierwszej wizyty wypełniał szczegółowy kwestionariusz, w którym znalazły się istotne informacje. Jego ojciec miał zawał serca w wieku pięćdziesięciu lat i cztery dni później zmarł. Starszy brat cierpiał na nadciśnienie już w wieku czterdziestu lat. Trzej stryjowie zmarli z powodu choroby wieńcowej przed ukończeniem sześćdziesiątki, a ciotka ze strony matki miała cukrzycę. Jack zapomniał też chyba, że kiedy zgłosił się do mnie po raz pierwszy szesnaście lat temu, miał czternaście kilo nadwagi, palił dwadzieścia do trzydziestu papierosów dziennie, programowo oddawał się fizycznemu lenistwu i miał graniczne ciśnienie krwi 146/92. Krótko mówiąc, był na prostej drodze do dużych kłopotów zdrowotnych. Z tego powodu przy każdej „rutynowej” wizycie siadaliśmy i omawialiśmy postępowanie profilaktyczne. Ciągle mu tłumaczyłem, jak i dlaczego historia chorób rodzinnych i jego osobiste nawyki czynią go podatnym na choroby serca. Po kilku takich rozmowach dotarło do niego, o co chodzi. Przestał palić, zaczął regularnie ćwiczyć, osiągnął i utrzymał idealną wagę. W rezultacie jego ciśnienie krwi obniżyło się do normalnego 136/86 bez stosowania jakichkolwiek leków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie