Wirus opryszczki

Nasz przyjaciel makler poniekąd miał rację. Przy obecnym stanie wiedzy skutecznie leczymy objawy opryszczki. Ale jeżeli ktoś raz został zakażony, będzie mial jej nawroty, nigdy nie wiedząc, kiedy nastąpi kolejny atak. I nie ma to nic wspólnego z ponownym zarażeniem. Można się na resztę życia wyrzec seksu i zastąpić go lodowato zimnymi prysznicami, a nawroty opryszczki będą się powtarzać. Dzieje się tak dlatego, że wirus opryszczki, który raz wtargnie do organizmu, nigdy już go nie opuszcza.

Typowy przebieg kliniczny wygląda mniej więcej tak: Przede wszystkim musi mieć miejsce kontakt płciowy z osobą zakażoną. (Nie wierzcie opowieściom o toaletach, ręcznikach i tym podobnych nonsensach. To dobre na użytek naiwnych współmałżonków, ale nie ma w tym odrobiny prawdy.) Kilka dni później pojawia się bolesne owrzodzenie (lub owrzodzenia) w miejscu wtargnięcia wirusa do ustroju, zwykle na narządach płciowych lub w okolicy odbytu, w zależności od upodobań seksualnych. Po dziesięciu, czternastu dniach zmiany chorobowe na skórze znikają. Ale nie koniec na tym. Wirus opryszczki, który spowodował infekcję, lokuje się w innym miejscu ustroju. Wędruje ze skóry wzdłuż włókna nerwowego do zwoju czy komórki blisko rdzenia kręgowego, czyli do początku szlaku nerwowego. Pozostaje tam przez czas nieograniczony – trzy tygodnie, cztery albo sześć miesięcy – nie można przewidzieć, jak długo. Potem – kiedy przychodzi jego pora, albo kiedy jego nosiciel jest pod wpływem jakiegoś stresu, czy nosicielka zachodzi w ciążę, ewentualnie gdzieś w ustroju pojawia się infekcja – wirus pokonuje odwrotną niż przedtem drogę wzdłuż włókna nerwowego i ujawnia się ponownie w miejscu, gdzie wtargnął za pierwszym razem. Wtedy znów się pojawiają się tam owrzodzenia. I tak ten wirus wędruje, w tę i z powrotem – bez końca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie