Żyły w nodze

Gdyby więc założyć bypass z żyły w nodze lub z tętnicy piersiowej, omijając w ten sposób zwężone naczynia, objawy na pewno by ustąpiły. Uważałem, że należy to zrobić, zanim nastąpi całkowite zamknięcie światła którejś ze zwężonych tętnic, co doprowadziłoby do uszkodzenia dotąd zdrowego mięśnia sercowego.

Kiedy mu to powiedziałem, był bardzo niezadowolony. „Dlaczego mam się poddać takiej ciężkiej, bolesnej, a nawet zagrażającej życiu operacji, skoro są nieoperacyjne sposoby poszerzania zablokowanych tętnic?”

Wprawił mnie w zakłopotanie. Nie słyszałem o żadnej takiej metodzie. Czy był o tym artykuł w najnowszym numerze „Time”, którego nie przeczytałem? A może w porannym wydaniu „New York Times”? A może pacjent miał na myśli „balonikowanie”, czyli angioplastykę naczynia, która polega na wprowadzeniu do zwężonej tętnicy cewnika zakończonego balonikiem, który po nadmuchaniu rozszerza jej światło, „rozpychając” ku ściankom i zbijając ścisło złogi miażdżycowe blokujące naczynia? Ale w jego przypadku ta metoda nie wchodziła w rachubę, ponieważ wszystkie trzy tętnice były zwężone, i to w miejscach, gdzie nie można byłoby sięgnąć cewnikiem. Może przeczyta! o eksperymentach z wiązką promieni laserowych, które mają jedną dawką energii „odparować” płytki miażdżycowe? Upłyną jeszcze lata, zanim zacznie się stosować tę metodę.

A więc tu był pies pogrzebany – tysiące Amerykanów leczy się w ten sposób wierząc, że pozbędą się lub unikną niemal wszystkich możliwych chorób.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kategorie